Tarnów: Burek miejscem konfliktów

 

Nieuczciwa konkurencja na tarnowskim Burku? Chodzi o stragany ustawione na obrzeżach placu targowego. Konflikt między handlarzami trwa od lat. Kupcy sprzedający w kioskach i na stołach zarzucają handlującym „z ręki” prowadzenie nieuczciwego interesu.

– Płacimy dużo wyższe opłaty niż handlarze spora stołów i kiosków – skarżą się kupcy. – Najwyższy czas, żeby się to zmieniło. Tutaj płacimy kilkaset złotych miesięcznie. Dyrektor zawsze nam mówił, że będzie dobrze. Pytam kolejny raz – kiedy będzie dobrze? – dodają.

warzywa_handel

Nadzorujący plac targowy jednak podkreślają, że wszyscy handlarze działają zgodnie z regulaminem. Handlujący na obrzeżach placu podkreślają, że znajdują się na terenie targowym i mają już stałych klientów. Miejsce to znalazły dla nich Targowiska Miejskie ze względu na brak wolnych stołów i kiosków.

Chcemy dać ludziom szansę na zarobek, a miejsca na stołach i w kioskach są zajęte – mówi Karol Franc, zastępca dyrektora Targowisk Miejskich. – Liczba miejsc do handlu na stołach jest ograniczona, w pawilonie także. Mamy tez szereg powierzchni, która nie jest zabudowana, ale znajduje się na terenie placu. Administrator wyznacza miejsce do handlu i w tych miejscach można prowadzić działalność gospodarczą – wyjaśnia.

Handlarze na stołach płacą trzy złote za zajmowany metr, z kolei kupcy sprzedający z ręki płacą złotówkę mniej. Więcej w Pulsie Regionu.

Posłuchaj relacji:

Patrycja Wolnik