Tarnów: Żółta kartka dla remontu hali Jaskółka

Niektórym radnym  z Komisji Rewizyjnej nie podobają się koszty remontu hali Jaskółka, dlatego złożyli wnioski, by obciąć wydatki w budżecie zaplanowane na ten cel. Jeżeli podobne opinie będą ze strony komisji ekonomicznej i nic nie zdoła usunąć wątpliwości radnych PiS-u, to podczas głosowania nad budżetem remont może zniknąć z zaplanowanych na przyszły rok prac, a pieniądze pójdą na inny cel. 

Jak mówi Jacek Łabno, przewodniczący Komisji Rewizyjnej, ciekawe rzeczy działy się przy konstrukcjach cenowych tego remontu i to skłania do podejrzeń. – Radni od kilku miesięcy z pewnym niedowierzaniem patrzą, jak wzrastają kwoty kosztów remontu. Początkiem roku te kwoty sięgały około 16 milionów zł, potem 24, a dziś około 60. To tempo jest zastanawiające i to budzi naszą ciekawość, co było stymulatorem aż tak szybkich wzrostów kosztów remontu. I radni pytają, czy ktoś nie popełnił błędu – mówi.

Jak dodaje przewodniczący Komisji Rewizyjnej, to nie jest jednak jeszcze czerwone światło. – Hala rzeczywiście wymaga remontu, przyznaję, ale musimy się mu dokładnie przyglądnąć. Nasze działania nie są czerwonym światłem, ale na razie żółtym, żeby przeanalizować ten remont jeszcze raz i nie popełnić błędu. Jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby pieniądze w mieście rozsądnie wydawać i skłaniać prezydenta do pozyskiwania funduszy z zewnątrz. Na razie zbieramy wnioski wszystkich radnych do projektu budżetu – wyjaśnia.
Jak tłumaczy dalej Jacek Łabno, zwracał już uwagę prezydentowi na szybki wzrost kosztów remontu hali,  ale nie doczekał się satysfakcjonujących wyjaśnień. – Trochę zbył mnie w tym wszystkim, że nie da się niczego tam zmienić już. Wątpię w to ja i inni radni. Stąd te działania. To jest impuls ze strony radnych, którego nie może prezydent pominąć, impuls, by nam i mieszkańcom Tarnowa zaprezentował te koszty – dodaje.

Tymczasem radni z innych klubów alarmują, że tak długo wyczekiwany remont zrujnowanej hali czy stadionu lekkoatletycznego są zagrożone. – To niepojące sygnały – powiedział w porannym programie Słowo za Słowo Zbigniew Kajpus, radny PO.

Prezydent nadal jest przekonany, że inwestycję należy przeprowadzić tak, jak zaplanowano. Napisał o tym na jednym z portali społecznościowych. Kilka dni temu, gdy miastu udało się dojść do ugody z firmami uczestniczącymi w zmowie przetargowej i odzyskać 32 miliony zł odszkodowania, zadeklarował też, że część z tego trafi m.in. na remont zdewastowanej Jaskółki. Jak dodaje prezydent, złożył też formalny wniosek o dofinansowanie do Ministra Sportu.  Jeżeli zapis pozostanie w budżecie, to hala byłaby gotowa jesienią 2018. Prezydent pisze też na portalu, że radni, którzy wstrzymaliby modernizację hali, muszą to mieszkańcom wytłumaczyć.

Tymczasem mieszkańcom, nie tylko Mościc, wstyd, że mają taki obiekt i nie mogą doczekać się remontu. Jak mówi Krzysztof  Soliński ze stowarzyszenia Po Prostu Razem, który z kilkoma inżynierami storpedował przed trzema laty pomysł wyburzenia hali, czego chcieli urzędnicy, konstrukcja stalowa i fundamenty hali są w dobrym stanie. – To, że remont będzie bardzo kosztowny, to wina zaniedbań. Nikt tam nie robił zupełnie nic przez kilkadziesiąt lat. Warunki są urągające, siermiężne, dlatego że ponad 30 lat zupełnie nic nie robiono, po prostu zaniedbano. Fatalne w opłakanym stanie sanitariaty. Jednym zdaniem pojawia się rumieniec wstydu. Po 30 latach ktoś podejmuje dopiero decyzję o remoncie, dlatego koszty większe i zakres robót większy – dodaje.

Radni zdecydują o losie Jaskółki i innych obiektów sportowych na sesji budżetowej, a ta planowana jest na 29 grudnia.

Posłuchaj Jacka Łabno:

Posłuchaj Zbigniewa Kajpusa:

Posłuchaj Krzysztofa Solińskiego:

Jadwiga Kozioł