Tarnów: Odwołanie Bobera – względy merytoryczne czy polityczna rozgrywka?

 

Co stało za odwołaniem Mariusza Bobera, prezesa Grupy Azoty? Przypomnijmy w ubiegły piątek rada nadzorcza spółki podjęła decyzję o odwołaniu Bobera z funkcji i powierzeniu jej Wojciechowi Wardackiemu, prezesowi wchodzących w skład Grupy zakładów w Policach.

Mariusz Bober, pełnił swoją funkcję przez niespełna 10 miesięcy. Na konto byłego już prezesa wpisuje się centrum badawczo-rozwojowe i przygotowania do produkcji w tarnowskich zakładach grafenu.

Jak można przeczytać na stronach Grupy, wyniki finansowe za 2 kwartał 2016 roku były gorsze niż w analogicznym okresie 2015 roku. Po pierwszym półroczu zysk netto wyniósł 356 milionów złotych wobec 458 milionów w roku ubiegłym. Czy to jeden z powodów odwołania Bobera ze stanowiska? Wicewojewoda małopolski Józef Gawron, sam zaskoczony zmianą na stanowisku prezesa spółki, twierdzi, że na decyzję rady nadzorczej Grupy Azoty wpłynęły względy merytoryczne. – Można powiedzieć, że ona tak samo była zaskakująca jak i poprzednia decyzja. Ja myślę, że u jej podłoża stały kwestie merytoryczne i jakieś decyzje związane z realizacją zamierzeń rządu w zakresie tej spółki – twierdzi Gawron.

Nieoficjalnie jednak mówi się, że Mariusz Bober padł ofiarą politycznych rozgrywek w łonie Prawa i Sprawiedliwości.
Bober miał należeć do frakcji byłego ministra skarbu Dawida Jackiewicza, a ten podpadł prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, szastając stołkami w spółkach Skarbu Państwa. Na los Bobera mogły też wpłynąć zbyt zażyłe stosunki z otoczeniem Zbigniewa Ziobry.

Wicewojewoda Gawron póki co nie chce oceniać trafności decyzji rady nadzorczej Azotów, ale, jak twierdzi, daje mu pewien kredyt zaufania. – Poczekajmy na konkretne plany i zamierzenia, i myślę, że wtedy będzie można ocenić, czy była ona trafna czy nietrafna. Ja daję dużą dozę zaufania i wiary w nowego prezesa i też będę chciał się w tym przekonaniu ugruntować – mówi Józef Gawron.

Posłuchaj relacji:

Kuba Kusy