Koszyce Wielkie: Złamie się, czy się nie złamie? – interwencja RDN

 

Oto jest pytanie, które – szczególnie w czasie wichur – stawia sobie spora część mieszkańców regionu. Chodzi o sporej wielkości drzewa, które niebezpiecznie naginają się nad budynki mieszkalne. Z takim problemem zgłosił się do radia RDN Małopolska mieszkaniec Koszyc Wielkich.

Chodzi o kilkunastometrowe świerki, które znajdują się na posesji sąsiada. – Drzewa w czasie wichur się przechylają i sieją grozę – relacjonuje słuchacz, który zadzwonił do redakcji RDN. Martwi się o swój dom, a walka o wycięcie drzew trwa już od dwóch lat. – Nikt tego nie przycina. Dwa lata temu, kiedy jedno drzewo wiatr wyrwał z korzeniami, zaczęliśmy interweniować. Napisaliśmy do urzędu w tej sprawie. Ten odpisał, przysłał panie, które stwierdziły, że te drzewa zagrażają bezpieczeństwu właścicieli budynku i samemu budynkowi. Teraz okazuje się, że właścicielka nie wyraża zgody na wycinkę, mimo że dostała takie pismo. Teraz nie wiemy, co robić. Czekamy po prostu aż te drzewa zwalą się na ten dom. Wczoraj był potężny wiatr, na szczęście zachodni, ale kiedy jest wiatr halny, wieje z południa i wtedy jest prawdziwe niebezpieczeństwo. Taki wiatr potrafi nachylić te drzewa do odległości 4-5 metrów od budynku. Prosimy tylko właściwe władze, żeby się zajęły tym, żebyśmy nie musieli interweniować, kiedy stanie się jakieś nieszczęście, dopiero wtedy wszystkim się oczy otworzą – mówi mężczyzna.

drzewo2_interw

W ocenie urzędników drzewa znajdują się 8 metrów od domu pana Witolda. Urzędnicy badali sprawę w lutym 2015 roku. Stwierdzili, że spośród czterech świerków jeden jest zauważalnie chory. Został wycięty. Urzędnicy poprosili także właścicieli nieruchomości o zabezpieczenie drzew, czyli ich przycięcie lub usunięcie, ponieważ w czasie wichur stwarzają zagrożenie dla sąsiedniego budynku.

Co na to właściciele świerków? Jak powiedzieli w rozmowie z reporterką RDN, spór ten toczy się od lat i jedno z drzew zostało już usunięte. Co do reszty, raczej zostaną, ale właściciele nie chcieli się dziś wypowiadać w tej sprawie. Proszą o kontakt po Nowym Roku.

Tymczasem połamane drzewa to powód wielu interwencji strażaków właśnie w czasie wichur. Podobnie było w ciągu ostatnich dni. – W dniu wczorajszym podjęliśmy 9 interwencji, z czego 8 dotyczyło złamanych konarów drzew, które spadły na chodniki albo ulice – mówi Paweł Mazurek z Komendy Miejskiej Powiatowej Straży Pożarnej w Tarnowie. – Takie spadające konary stanowią zagrożenie zarówno dla kierowców, jak i dla pieszych – dodaje.

Tym razem drzewa nie spowodowały większych strat, ale tak nie jest zawsze. – Silny wiatr, który występował na tym terenie, powodował, że drzewa łamały się, a nawet były wyrywane z korzeniami. Zdarzały się takie sytuacje. Teraz orkan Barbara okazał się nie tak silny – mówi Paweł Mazurek. Do straży pożarnej trafiają zgłoszenia o drzewach, które mogą stwarzać niebezpieczeństwo. – Choć jesteśmy służbą, która przyjmuje zgłoszenia o konkretnym zagrożeniu, które trzeba zlikwidować, to zdarzają się takie telefony. Tu bardziej profilaktycznie może działać administrator terenu, czyli urzędy miast i gmin – wyjaśnia Mazurek.

Co z problemem w Koszycach Wielkich zamierza zrobić Gmina Tarnów, o tym więcej w Pulsie Regionu.

Posłuchaj mieszkańca, który zgłaszał interwencję:

Posłuchaj Pawła Mazurka z tarnowskiej straży pożarnej: