Region tarnowski: Nadzieja dla wędlin wędzonych tradycyjnie

 

Co dalej z tradycyjnie wędzonymi wędlinami? Wraca sprawa ograniczeń związanych ze stężeniem substancji smolistych w wyrobach mięsnych. Komisja Europejska chciała obniżyć dopuszczalne normy, co spotkało się z falą protestów. Według producentów to uniemożliwiało tradycyjne wędzenie przez opalanie wyrobów drewnem. Trzy lata temu producenci otrzymali odstępstwo, czyli derogację, która kończy się 31 sierpnia tego roku.

W tym czasie przeprowadzili około 4 tys. badań w swoich zakładach i zorganizowali szkolenia – wszystko na zlecenie Komisji Europejskiej. Miało to obniżyć zawartość substancji smolistych w wyrobach. – To się jednak nie udało – przyznaje Fryderyk Kapinos, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie. – Po prostu nie jesteśmy w stanie spełnić tych restrykcyjnych norm. Komisja Europejska wychodzi na przeciw i będzie od nowa pracować nad tymi normami substancji smolistych w wędlinach tradycyjnie wędzonych. To są dobre wiadomości, bo dopóki się nie zakończą prace, polski rzad będzie musiał te przepisy przedłużyć – mówi Fryderyk Kapinos.

Mieszkańcy regionu nie widzą w tradycyjnie wędzonych wędlinach nic złego. – Skoro ludzie przez tyle sami produkowali, wędzili i było dobrze, dłużej żyli niż teraz, to teraz nie powinien to być problem. Zawsze wędliny się wędziło w ten sposób. Tradycyjne wędzenie jest dobre – mówią.

Komisja Europejska jeszcze raz spróbuje ustalić dopuszczalne normy. Do tej pory producenci mogą spokojnie wędzić według tradycyjnych metod. Takie problemy ma nie tylko Polska, ale i kilkanaście innych krajów unijnych.

Dodajmy, że o zachowanie tradycyjnych sposobów wędzenia walczyło między innymi założone w Ładnej koło Tarnowa Polskie Stowarzyszenie Producentów Wyrobów Wędzonych Tradycyjnie. Zrzesza ponad sto firm.

Posłuchaj Fryderyka Kapinosa:

Posłuchaj mieszkańców:

Patrycja Wolnik