Gosprzydowa: Jest śledztwo w sprawie tragicznego wypadku

Brzeska prokuratura wstrzela śledztwo w sprawie wypadku w Gosprzydowej. Podczas kopania studni zginął przysypany ziemią 62-letni właściciel działki. Do szpitala trafił też jego pomocnik, który sam uwolnił się z wykopu. Pod opieką lekarzy jest także operator koparki. To on wezwał pomoc. Lekarze zdecydowali o jego hospitalizacji. Miał podejrzenie zawału serca.

62-letni mieszkaniec Ślązaka do kopania studni na swojej działce wynajął prywatną firmę. Sam też pomagał w robotach. Z naszych ustaleń wynika, że operator koparki podczas prac miał przez przypadek wepchnąć właściciela działki oraz pracownika firmy do głębokiego na 12 metrów wykopu. Tych informacji nie potwierdza, ale im nie zaprzecza Izabela Kapa, prokurator Prokuratury Rejonowej w Brzesku. Wszystkie wątki będą analizowane. Czekamy na przesłuchanie świadków. Na pewno ten wątek też będzie sprawdzany – dodaje.

Mężczyna, który sam wydostał się z wykopu przebywa pod opieką medyków. Jego stan jest stabilny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dotyczy to także operatora koparki, który wezwał pomoc.

Przeprowadzono już sekcje zwłok. Wynika z niej, że właściciel działki zginął na wskutek uduszenia oraz urazów wielonarządowych. Wydobycie jego ciała trwało trzynaście godzin. W akcji uczestniczyło pięćdziesięciu strażaków w tym specjalistyczne grupy ratownicze z Krakowa i Nowego Sącza. Teren cały czas się obsuwał. Musieliśmy wykopać lej o szerokości dziewięciu metrów by wydobyć ciało. Na miejscu pracował ciężki sprzęt a także strażacy. Była to jedna z najtrudniejszych akcji ratunkowych w ostatnich latach – mówi Dariusz Pęcak, komendant KP PSP w Brzesku.

Ze zstępnych ustaleń wynika, ze mężczyźni prowadzili wykopy bez żadnych zabezpieczeń w trenie osuwiskowym, gdzie grunt jest bardzo grząski.

Czytaj też: Gosprzydowa: Tragedia przy budowie studni