Tarnów: Ratownicy protestują czy nie?

 

Tarnowscy ratownicy protestują, czy nie? Słychać głosy, że dołączyli oni do ogólnopolskiego protestu, ale tylko w ramach poparcia kolegów z branży. Jak zapewniają władze i przedstawiciele związków – warunki pracy i zarobki tarnowskich ratowników są lepsze niż tych z sąsiednich powiatów.

Czy wszyscy tarnowscy ratownicy faktycznie są zadowoleni ze swoich wypłat? – Zdecydowanie nie wszyscy. Krzysztof Krzemień, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych w Tarnowie zapewnia jednak, że w powiecie tarnowskim ratownicy mają dobrze. Jeżdżą w trzyosobowych zespołach, a nie dwu – jak to bywa gdzie indziej. Mówi też, że zarabiają lepiej i jako tako nie protestują a jedynie wspierają w proteście kolegów.

Słowa te potwierdza starosta tarnowski – Roman Łucarz – Rozmawiałem z panem Krzysztofem Krzemieniem i panią Kazimierą Kunecką, dyrektor pogotowia. Stwierdzili jednoznacznie, że to jest tylko wsparcie. Najważniejszym postulatem ratowników jest podniesienie płac, ale powiem szczerze, że nasi ratownicy zarabiają naprawdę nieźle w porównaniu do innych. Mogą też dodatkowo dorabiać na nadgodzinach czy kontrakcie – mówi starosta.

W środowisku tarnowskich ratowników jednak słychać głosy niezadowolenia. Chociaż nie chcą wypowiadać się do mikrofonu, przyznają, że to także ich protest a warunki pracy i zarobki wcale nie są zadowalające. W Tarnowie na kontrakcie zarabiają na przykład około 19-20 złotych brutto na godzinę.

Tarnowscy ratownicy są oburzeni słowami władz o tym, że dobrze zarabiają. Starosta tarnowski Roman Łucarz przyznał, że po rozmowie z dyrektor tarnowskiego pogotowia i wiceprzewodniczącym związku zawodowego ratowników medycznych w Tarnowie – można mówić o dobrej sytuacji ratowników medycznych na terenie powiatu. Padło stwierdzenie, że tarnowscy ratownicy protestują, ale głównie wspierając kolegów z innych powiatów.

Ta wypowiedź jest bardzo krzywdząca – mówi jeden z ratowników medycznych z powiatu tarnowskiego, który chciał zachować anonimowość. – To boli. Ktoś pracuje dwadzieścia lat i ma 2 400 złotych, a musi z tego utrzymać rodzinę. Jesteśmy kierownikami zespołów, decydujemy o podaniu leków. W niektórych miastach przyjmujemy zespoły reanimacyjne. W Dąbrowie Tarnowskiej, w Gorlicach został zlikwidowany – czy koledzy dostali za to? Są tacy co siedzą 500, 600 godzin, ale czy do tego mamy zmierzać w Polsce? – dodaje.

Żeby zarobić na godne życie trzeba brać mnóstwo nadgodzin, tak nie powinno być – mówi jeden z ratowników medycznych z powiatu tarnowskiego, który chciał zachować anonimowość. – Jeżeli ktoś mówi, że tarnowscy ratownicy medyczni zarabiają bardzo dobrze, to jest przykre i bardzo boli. Większość kolegów, którzy dorabiają na kontraktach bierze po 400, 500 godzin. To można przeliczyć razy 19 czy 20 złotych i wychodzi dobra kwota. Od tego jednak trzeba jeszcze zapłacić ZUS. Ciuchy, buty muszą kupować sami a one kosztują nawet kilkaset złotych – mówi ratownik.

Ratownicy medyczni podkreślają, że zapomniano o nich dając pielęgniarkom tak zwane 4×400 złotych. Chcą jednak przede wszystkim, aby ratownictwo medyczne było państwowe, jak policja czy straż pożarna.

Posłuchaj:

Posłuchaj ratowników: