Tarnów: Właściciel kurnika przy Wiśniowej nie może hodować kur

 

Hodowla kilku tysięcy kurczaków w reaktywowanym rok temu kurniku w ocenie sądu jest niezgodna z prawem. Zabrania tego uchwała miejska, która mówi, że nie wolno utrzymywać zwierząt hodowlanych na terenie wyłączonym z produkcji rolnej. – Również wypis z rejestru gruntów mówi, że to teren mieszkaniowy – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Monika Rogowska-Wałęga. Dlatego sąd ukarał właściciela tysiącem zł grzywny.

Generalnie wymagana jest decyzja o odrolnieniu działki, trzeba jednak zauważyć, że innym sposobem przekształcania działki rolnej w budowlaną jest uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Przeznaczeniem tych terenów jest generalnie zabudowa jednorodzinna, ewentualnie usługi nieuciążliwe. Poza sporem w ocenie sądu jest, że do takich usług nie należy hodowla drobiu na taką skalę – mówi.

Jak dodaje sędzia Monika Rogowska-Wałęga, w dokumentacji z urzędów zgromadzonej przez sąd pojawiają się sprzeczne informacje o terenie, na którym jest kurnik. – Można powiedzieć nawet, że jest chaos prawny. Kierując się ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – mimo tych wątpliwości wynikających ze sprzecznych informacji nadesłanych przez organy administracyjne – sąd uznał, że kiedy wszedł w życie ten plan zagospodarowania, obwiniony gospodarował na gruncie, który został wyłączony z produkcji rolnej – podkreśla.

Straż Miejska wnioskowała o ukaranie właściciela kurnika o połowę mniejszą kwotą niż uczynił to sąd. Oskarżyciel, Marek Futera ze Straży Miejskiej, mówi, że jeżeli wyrok stanie się prawomocny, otwiera możliwości mieszkańcom na uzyskanie zadośćuczynienia na drodze cywilnej. – Będą mogły dochodzić odszkodowań z tytułu poniesionych strat czy z powodu uciążliwości zamieszkiwania w pobliżu kurnika. Szczególnie uciążliwe są smród i hałas, które dają im się we znaki. Natomiast kara 1000 zł nie jest aż tak dolegliwą dla osoby, która ma hodowlę składającą się z paru tysięcy sztuk – mówi Futera.

Jerzy Rokita, pełnomocnik mieszkańców, którym kurnik uniemożliwił budowę domu w uciążliwym sąsiedztwie, wnioskował o nałożenie na właściciela 5 tysięcy zł grzywny. Choć tyle sąd nie zasądził, mówi, że uznanie go winnym jest dla mieszkańców pierwszą jaskółką. Czy jednak zniechęci właściciela do zaprzestania hodowli?
– Mam wątpliwości, czy kara 1000 zł jest adekwatna do zawinienia i czy wpłynie na obwinionego, żeby zaprzestał tej działalności. Na pewno ten wyrok może być impulsem, który spowoduje, że hodowla zostanie przerwana, aczkolwiek wyrok sam w sobie nie jest podstawą do przerwania jej – mówi Rokita.

Obrońca właściciela kurnika przekonywał, że hodowla była tam od wielu lat mimo przerw, a budynek w całości nigdy nie był wynajmowany na inne cele niż rolnicze. Powoływał się też na to, że nie było decyzji o odrolnieniu działki.

Tymczasem wciąż sprawa samego budynku kurnika nie została wyjaśniona, a postępowanie egzekucyjne miasta zmierzająca do rozbiórki wstrzymane przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Tę decyzję zaskarżył prokurator do Sądu Administracyjnego. Tarnowscy urzędnicy przekonują, że budynek powinien być zburzony ponad 30 lat temu, bo wtedy wygasło pozwolenie na budowę.

Posłuchaj Moniki Rogowskiej – Wałęgi:

Posłuchaj Marka Futery:

Posłuchaj Jerzego Rokity:

 

Jadwiga Kozioł