Tarnów: Pakiet onkologiczny się nie sprawdza

 

Pakiet onkologiczny się nie sprawdza. Potwierdza to między innymi przykład Szpitala św. Łukasza w Tarnowie. Karty diagnostyki i leczenia onkologicznego, wprowadzone ponad dwa lata temu, tak zwane DiLO, oceniła niedawno Najwyższa Izba Kontroli. Według raportu karty nieszczególnie poprawiły skuteczność leczenia i nie zwiększyły nakładów na onkologię.

Nie zawsze diagnostyka i leczenie są tak szybkie, jak zakłada pakiet onkologiczny – przyznaje Julita Majewska, specjalista ds. komunikacji Szpitala św. Łukasza w Tarnowie. Wynika to z wielu czynników, między innymi z większej liczby pacjentów. – Lekarze mówią, że czeka nas tsunami onkologiczne. Rośnie też świadomość pacjentów. Idąc do lekarza, żądają wystawienia karty DiLO. Wcześniej, jeśli w diagnostyce nie potwierdziło się podejrzenie nowotworu, lekarze mogli być karani jakimiś szkoleniami. Teraz takich obostrzeń nie ma. 

Nowotwory złośliwe, są drugą najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Najważniejsze w leczeniu jest wczesne wykrycie choroby. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło od niedawna zmiany w wystawianiu kart i ścieżki leczenia w zależności od rodzaju nowotworu.

Czasami diagnoza jest dłuższa niż zakłada pakiet onkologiczny – mówi Julita Majewska. – Te nowotwory są bardzo różne. Wycinki do badań histopatologicznych wysyłamy bardzo często do Łodzi, Gliwic i Krakowa. Na te wyniki trzeba czekać minimum 3 tygodnie. To leczenie znacznie się wydłuża. Chodzi o to, żeby jak najlepiej zdiagnozować i określić rodzaj nowotworu. 

Według NIK pacjenci z DiLO mogą się dostać szybciej do lekarza, ale wydłużył się czas oczekiwania na inne świadczenia, nie objęte kartą. Chodzi między innymi o tomografię czy rezonans.

Posłuchaj Julity Majewskiej:

 

Patrycja Wolnik