Nowy Sącz: Pracownica banku uratowała oszczędności staruszki

 

Metoda ‚na policjanta’ powoli wymyka się oszustom spod kontroli. Coraz mniej osób daje się nabrać naciągaczom i zamiast oddawać im swoje pieniądze, dzwonią do prawdziwych policjantów. Takich telefonów na sądeckim komisariacie było już kilka. Szczegóły zna Jolanta Frączek.

Oszuści tylko w ciągu jednego dnia przypuścili prawdziwy szturm na Sądeczan. Działali tak jak zwykle – telefon do starszej osoby i prośba o pomoc finansową. W każdym przypadku podawali się najpierw za członka rodziny, a później za policjanta i zazwyczaj kończyło się to fiaskiem. Jednak na ich sztuczki dała nabrać się 75-letnia mieszkanka Nowego Sącza. Naciągacze wmówili jej, że prowadzą śledztwo i kobieta musi pomóc im w złapaniu szajki przestępców. Polecili staruszce wybrać z banku swoje oszczędności i dodatkowo wziąć kredyt, a później oddać rzekomym policjantom wszystkie pieniądze. Gdy starsza pani pojawiła się w banku, jej nerwowość i ciągle dzwoniący telefon zaniepokoiły pracownicę banku, która o wszystkim poinformowała policję. Dzięki jej czujności staruszka nie straciła oszczędności swojego życia.

Policjanci znów apelują, by być czujnym i nie dać się zwieść oszustom. Przypominają też, że nigdy nie informują nikogo o prowadzonych akcjach i nie proszą obywateli o żadne pieniądze. Jeśli mamy jakiekolwiek podejrzenia, że ktoś chce nas oszukać, należy szybko zadzwonić na 997 lub powiedzieć o swoich przypuszczeniach najbliższym.

fot. freeimages.com