Tarnów: Bezsilni w walce z dopalaczami

 

Od pół roku inspektorzy sanitarni nie mogą wejść do sklepu w pobliżu Rynku, który, według doniesień, handluje dopalaczami. Bez zarekwirowania towaru i zbadania próbek, nie można wyciągnąć żadnych konsekwencji. Właścicielowi sklepu skutecznie udaje się unikać funkcjonariuszy, dzięki umieszczonej przy wejściu kamerze. – Umożliwia mu ona kontrolę klientów i otwieranie pomieszczeń tylko tym, którym chce – mówi Roman Bartuś, Powiatowy Inspektor Sanitarny w Tarnowie. Ale to nie jedyny problem w walce z dopalaczami. 

– Przyznaję, że mamy problem. Próbowaliśmy wykonać kontrolę, ale sklep jest, gdy się pojawiamy, zamknięty. Nie mamy żadnych innych możliwości, by tam wejść. Brakuje nam dowodów na to, że trwa tam sprzedaż dopalaczy. Sprawdzamy to również od strony sprzedaży internetowej. Jednak, dopóki nie wjedziemy i nie sprawdzimy, to trudno cokolwiek powiedzieć – przyznaje.

dopalacze

Do drugiego z punktów, zlokalizowanego również w pobliżu Rynku udało się inspektorom wejść i zarekwirować 637 próbek do zbadania. Szkopuł w tym, że do tej pory nie zostały one przeanalizowane, brakuje bowiem zarówno pieniędzy, jak i czasu. Towar zabezpieczony do badań czeka jeszcze z poprzedniego roku. Jak dodaje Bartuś, właściciele sklepów uniemożliwiają też sami zlikwidowanie sklepów czy wyegzekwowanie kar. – Zmieniają szybko nazwy dopalaczy albo prowadzą w jednym miejscu dwie różne działalności gospodarcze czy też zakładają szybko kolejną firmę. Zwykle więc kończy się na zabraniu towaru i tyle – relacjonuje.

– Działamy tylko doraźnie – mówi. – Czasem w tym samym dniu, gdy tylko wyjedziemy z zarekwirowanym towarem, pojawia się na półkach następny. Zdarza się nawet, że dwa razy w ciągu dnia wchodzimy do sklepu i za trzecim razem zastajemy nowy towar. Organizacja tych punktów wyprzedza nasze możliwości – nie kryje.

dopalacze

Od 2010 roku w Tarnowie udało się zlikwidować zaledwie 2 punkty z dopalaczami. Nakładane grzywny także na nic się zdały, gdyż nie udało się wyegzekwować żadnej nałożonej dotąd kary. A tymczasem lekarze informują, że dopalacze są niebezpieczniejsze od narkotyków, bo zawierają niezbadane chemikalia. W przypadku zatrucia nie wiadomo z czym ma się do czynienia, by skutecznie leczyć.

Posłuchaj Romana Bartusia: