Brzegi: – Jezus chce Ciebie spotykać – mówił papież podczas Mszy Świętej Posłania

 

Niedziela to ostatni dzień wizyty papieża Franciszka w Polsce. To właśnie podczas Mszy Świętej Posłania w Campusie Misericordiae Ojciec Święty żegna się z młodymi i ogłasza kolejne miejsce, gdzie odbędą się Światowe Dni Młodzieży. 

Przed Mszą św. papież poświęcił dwa budynki Caritas Archidiecezji Krakowskiej. To dom Campus Misericordiae dla osób starszych i niepełnosprawnych oraz Chleb Miłosierdzia, czyli hala do przechowywania żywności. W czasie Mszy św. odczytano słowa z Ewangelii według św. Łukasza. Ewangelię wygłoszono nie tylko w języku polskim, ale i w starocerkiewnosłowiańskim. – Drodzy młodzi, przybyliście do Krakowa na spotkanie z Jezusem, a Ewangelia mówi nam dziś właśnie o spotkaniu między Jezusem a pewnym człowiekiem, Zacheuszem, w Jerychu – rozpoczął homilię Ojciec Święty. Papież podkreślał, że Jezus pragnie przejść przez miasto i poznać ludzi. W ten sposób spotyka Zacheusza. –  Zacheusz był więc zamożnym współpracownikiem znienawidzonych okupantów rzymskich. Był wyzyskiwaczem swojego narodu, kimś, kto z powodu swej złej reputacji nie mógł nawet zbliżyć się do Mistrza – tłumaczył Ojciec Święty.

Papież Franciszek podkreślał, że spotkanie z Jezusem zmieniło Zacheusza, tak jak może się to stać z każdym. Ojciec Święty wspomniał o przeszkodach, na jakie natknął się Zacheusz. Pierwsza to niska postura, która utrudniała spotkanie Jezusa. – Także i dzisiaj może nam grozić, że będziemy stali z daleka od Jezusa, bo wydaje się nam, że nie dorastamy, bo mamy niską opinię o sobie. Życie w niezadowoleniu oznacza brak uznania naszej najprawdziwszej tożsamości. Bóg nas miłuje takimi, jakimi jesteśmy, i żaden grzech, wada czy błąd nie sprawią, by zmienił swoje zdanie – mówił papież. Dodał, że wszyscy są umiłowani i ważni dla Jezusa. – Bóg liczy na Ciebie z tego powodu, kim jesteś a nie z powodu tego co masz. W jego oczach jesteś wartościowy. Bóg jest wierny w miłości względem nas, a nawet nieustępliwy. Pomoże nam myśl, że kocha nas bardziej, niż my kochamy samych siebie, że wierzy w nas bardziej, niż my wierzymy w siebie, że zawsze nam kibicuje, jako najbardziej niezłomny z fanów – podkreślał Ojciec Święty.

Papież mówił, że nie warto być smutnym. – Przywiązywanie się do smutku nie jest godne naszej postury duchowej. Jest to w rzeczywistości jakiś wirus, który zaraża i blokuje wszystko, który zamyka wszelkie drzwi, który uniemożliwia rozpoczęcie życia na nowo, ponowny start. Bóg jest jednak nieustępliwy w nadziei: zawsze wierzy, że możemy się podnieść – tłumaczył. Drugą przeszkodą na drodze do spotkania z Jezusem był paraliżujący wstyd Zacheusza. – Zacheusz był osobą publiczną; wiedział, że próbując wspiąć się na drzewo, on, przywódca, człowiek władzy, stanie się śmiesznym w oczach wszystkich. Przezwyciężył jednak wstyd i zwyciężyła ciekawość – przypominał papież. Tłumaczył, że dla każdego z nas ważne jest zaangażowanie. – Temu, który daje nam życie, nie można odpowiedzieć jakąś myślą lub zwykłym SMS-em. Drodzy młodzi, nie wstydźcie się zanieść Mu wszystkiego, a zwłaszcza słabości, trudów i grzechów w spowiedzi: On potrafi Was zaskoczyć swoim przebaczeniem i pokojem – nawoływał Ojciec Święty. Trzecią przeszkodą był tłum, który blokował Zacheusza i go krytykował. – Mogą wam stawiać przeszkody starając się, byście uwierzyli, że Bóg jest daleki, surowy, dobry dla dobrych a zły wobec złych. Tymczasem nasz Ojciec „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi” i zachęca nas do prawdziwej odwagi. Mogą się z Was śmiać, bo wierzycie w łagodną i pokorną moc miłosierdzia. Nie bójcie się, ale pomyślcie o słowach tych dni – „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – mówił Ojciec Święty.

Papież Franciszek podkreślał, że Jezus zaprasza do siebie każdego z nas. – Moglibyśmy powiedzieć, że Światowy Dzień Młodzieży, rozpoczyna się dziś i trwać będzie jutro, w domu, bo od teraz to tam Jezus chce Ciebie spotykać. Pan nie chce zostać tylko w tym pięknym mieście albo w miłych wspomnieniach, ale chce przyjść do Twego domu, być obecnym w twoim codziennym życiu: w nauce, studiach i pierwszych latach pracy, przyjaźniach i uczuciach, w planach i marzeniach – mówił w Campusie Misericordiae. Nawoływał do codziennej modlitwy i czytania Ewangelii.