Region: Drobni kupcy narzekają na kiepskie zarobki

 

– Za sprzedane warzywa nie da się przeżyć, można jedynie dorobić do głodowych rent i emerytur – mówią handlujący z tarnowskiego Burku. Uprawiają niewielkie ogródki i sprzedają co się da, bo niejednokrotnie brakuje im od przysłowiowego pierwszego do pierwszego.

– Dorabiamy, bo każdy grosz się liczy, ale kupujących mało. Kiedyś było ich więcej, ale teraz wypierają nas hipermarkety. Ludzie robią tam zakupy i kupują wszystko, warzywa też – żalą się.

Nie lepszą sytuację mają również sprzedający w kioskach na Burku. Ich zarobek sięga często od 50 groszy do złotówki za kilogram towaru. A zysk nie wystarcza na opłacenie wynajmu czy rachunki. Trudno to w jakikolwiek sposób porównać do średniej minimalnej płacy w Małopolsce, która, według statystyk, wynosi ponad 4 tys. złotych.

Posłuchaj kupców:

Patrycja Kumorek