Tarnów: Niełatwe jest życie ochroniarza w sądzie

 

Ostre narzędzia, identyfikowanie napojów czy znokautowanie teściowej. To tylko niektóre problemy, z którymi muszą sobie poradzić pracownicy ochrony w tarnowskim sądzie. Po incydencie w łódzkiej placówce w sierpniu, w którym jeden z petentów oblał kobietę żrącym kwasem, ochrona musi być bardziej czujna, więcej i wnikliwiej sprawdzać.

Jak mówi Bogusław Bitner, szef ochrony w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, przeprowadzane są bardziej szczegółowe kontrole pod kątem np. różnych płynów. – Nierzadko panie są wtedy bardzo skonsternowane – przyznaje. –  Sprawdzamy, jaka to butelka, czy jest oryginalnie zapakowana. Jeśli nie jest zamknięta oryginalnie, prosimy o okazanie i wąchamy. Niektórzy bardzo się dziwią, więc musimy wyjaśniać. Często ludzie wnoszą alkohol. Panie udają zaskoczenie, gdy wykrywamy buteleczki w torebkach. Tłumaczą, że ktoś im podrzucił albo, że to nie ich torebka. Te panie, które tłumaczą się, że ktoś im alkohol podrzucił, przy wyjściu z sądu kategorycznie domagają się, żeby im oddać butelkę – mówi ochroniarz i dodaje, że przy mieszkańcach znajdują też różne dziwne narzędzia. – Raz mężczyzna przyniósł bagnet, więc wezwaliśmy policję, bo to już była biała broń. Dużo osób przynosi jakieś elementy do pił, łańcuchy, sztućce. Panie często przynoszą nożyczki, dezodoranty, lakiery do włosów, niestety nie można tego wnieść – wyjaśnia.

sad_tarnow2

Do ostrzejszych kontroli przy bramce dochodzą jeszcze dodatkowe obchody po sądzie, by sprawdzić np. czy zwaśnione strony nie poddały się za bardzo emocjom. Wcześniej kierownicy wydziałów sądu informują ochronę o bardziej nerwowych sprawach i o tym, na kogo trzeba mieć baczniejszą uwagę. – Takich nerwowych sytuacji, wymagających interwencji na sądowych korytarzach jest bardzo dużo – przyznaje Bitner.  –Zdarzają się nierzadko sytuacje, zwłaszcza przy rozwodach, że przyjdzie np. mama  z córką, która się rozwodzi i mama wymierza sprawiedliwość  na już prawie byłym zięciu. Mieliśmy takie zdarzenie, że zięć został praktycznie znokautowany i wzywaliśmy policję, bo pani była strasznie agresywna, dodaje.

W tarnowskim sądzie doszło już kilka lat temu do głośnego incydentu na sali rozpraw. – Była to próba podpalenia się – mówi sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik Sądu Okręgowego. – Osoba oskarżona podczas składania wyjaśnień przed sądem wyjęła butelkę po napoju, był w niej płyn łatwopalny. Ta osoba oblała się i podpaliła. Jeszcze wtedy brak było podstaw, żeby osobom wchodzącym do sądu zabronić posiadania przy sobie napojów. Zdarzyło mi się też, że osoba oskarżona w pewnym momencie w toku rozprawy wyjęła dużych rozmiarów krzyż spod ubrania i domagała się od świadka, by przysięgał – mówi sędzia.

Jak dodaje, nerwowe sytuacje z wybuchem emocji zdarzają się nierzadko podczas rozpraw, ale zwykle sędziowie sobie z nimi radzą. – Zdarzają się pomiędzy stronami nieprzyjemne zachowania i zwykle wystarczy zwrócenie uwagi przez sędziego. Natomiast eskalacja emocji, żeby związana z tym była przemoc fizyczna lub jakieś dalej idące zniewagi, nie są przypadkami częstymi. Sytuacje, w których dochodziłoby na sali sądowej do dalej idących sporów czy rękoczynów są marginalne. Wtedy ingeruje ochrona – mówi Tomasz Kozioł.

Przypomnijmy, Ministerstwo Sprawiedliwości nakazało prezesom sądów rygorystyczne kontrole zwłaszcza w sprawach rodzinnych czy dotyczących stalkingu.

Posłuchaj Bogusława Bitnera:

Posłuchaj sędziego Tomasza Kozioła:

Jadwiga Kozioł