Bochnia: Po zastoju drgnęło w Strefie Aktywności Gospodarczej

 

Przybywa inwestorów w Bocheńskiej Strefie Aktywności Gospodarczej. Po półtorarocznym okresie, w  którym miasto nie mogło sprzedać ani jednej działki, w ciągu jednego miesiąca udało się znaleźć chętnych na trzy nieruchomości.

Burmistrz Stefan Kolawiński zwraca uwagę, że strefa gospodarcza to nie tylko pieniądze z podatków dla miasta i kilkaset nowych miejsc pracy. To również zlecenia dla miejscowych kontrahentów. Wszystko to składa się na tzw. efekt kuli śnieżnej.

Efekt kuli śnieżnej zwykle jest identyfikowany z przypływem inwestycji. Ale ten prawdziwy efekt kuli śnieżnej polega na tym, że firmy które tu przyszły, napędzają już istniejące firmy  Bochni. Bo przecież firma Werner Kenkel, która podstawową działalność prowadzi w Wielkopolsce, nie będzie kooperowała z tymi, co są w Wielkopolsce, nie będzie stamtąd sprowadzała fachowców ani surowców, nie będzie wreszcie zatrudniała z Wielkopolski brukarzy, którzy mają w niej pewne zadania do wykonania, tylko ona zatrudnia te osoby, które tutaj prowadzą działalność gospodarczą – tłumaczy burmistrz.

Do tej pory w Bocheńskiej Strefie Aktywności Gospodarczej sprzedano już siedem działek. Jako pierwsze powstały dwa duże zakłady: Werner Kenkel i Gór-Stal, zatrudniające ok. 300 osób. Kolejne cztery firmy niebawem rozpoczną budowę swoich fabryk.

Niewykluczone, że w styczniu kolejną działkę kupi japońska firma Mabuschi Motors. Wtedy bowiem odbędzie się przetarg na nieruchomość, którą od pewnego czasu interesują się Japończycy.

Posłuchaj Stefana Kolawińskiego:

Paweł Michalczyk