Tarnów: Burzliwa rozprawa administracyjna w sprawie obwodnicy

 

Po  blisko 10 latach uzgodnień pomiędzy urzędnikami Tarnowa, Gminy Tarnów i Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad mieszkańcy domagają się powrotu do innego wariantu, np. przez miasto, albo wypracowania kolejnego przebiegu wschodniej obwodnicy. Takiego, które nie pociągałoby za sobą burzenia ponad 30 domów i zmuszania kilkuset osób do zmiany swojego życia. W rozprawie administracyjnej, która miała burzliwy charakter, wzięli udział przedstawiciele Generalnej Dyrekcji,  Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz  władze lokalne. 

Jestem zła, bo gdy mieszka się tam od 40 lat, to ciężko nagle tak opuszczać wszystko. – Pasowałoby zrobić remont dachu, ale mam wydawać pieniądze, by zburzyli mi. Jak żyć? Mieszka się jak na jakiejś bombie.  Nie wiadomo, co robić. Niech pociągną do Lwowskiej, są tam same pola.  a nie tędy, gdzie najwięcej domów. – W tym wariancie jest najwięcej wyburzeń. To zebranie miało sens, ale kilka lat wcześniej, a nie teraz – mówią mieszkańcy.

Przebieg obwodnicy trasą preferowaną przez Dyrekcję i miasto Tarnów po granicy miasta i Woli Rzędzińskiej, skłócił mieszkańców Tarnowa i Woli.  Jedni – ci z Jana Pawła II,  Westerplatte, czy Grabówki – nie mogą się jej doczekać, jak mówią skażeni już jesteśmy ołowiem, odkąd staliśmy się zjazdem z autostrady. Inni nie chcą jej u siebie za nic i nie będzie zgody – mówią.

– Mieszkamy w bloku przy samej dwupasmówce, to jest koszmar. – Ja wiem, że mieszkańcy Tarnowa myślą o sobie, ale my czujemy się jak drugiego gatunku. Rozumiem ich, że są zatruci ołowiem, jak mówią, ale przecież można zrobić coś, z czego wszyscy będziemy zadowoleni. – Państwa jest mniej – ripostuje tarnowianka. – Ja rozumiem, że obwodnica dla tych osiedli jest bardzo potrzebna, ale czuję się urażona. Jeżeli to jest w interesie miasta, to dlaczego miasto nie puści sobie tego Tarnowem? – Ja rozumiem, że ktoś ma domek i trzeba go wysiedlić i to ciężka sprawa, ale my potrzebujemy obwodnicy w Tarnowie, bo się żyć nie da, nam będzie wygodniej, gdy powstanie – mówią mieszkańcy.

ludzie

Tymczasem GDDKiA mówi mieszkańcom nie. – Na tym etapie nie ma możliwości wracania do innego wariantu, bo ten został już przyjęty, a szukanie kolejnego przebiegu wiązałoby się z rozpoczęciem od nowa całego postępowania – wyjaśnia Andrzej Kollbek, zastępca dyr. Generalnej Dyrekcji.  – Czwarty wariant to jest abstrakcja. My już wybraliśmy trasę i nasze procedury wewnętrzne wszystkie skończyły się. Złożyliśmy wniosek, wskazaliśmy wariant preferowany. Sam protest jest oczywiście do uwzględnienia, zgodnie z prawem mieszkańcy mają prawo wyrazić przecież swój głos – dodaje Kollbek.

spotkanie

Do końca roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ma wydać decyzję środowiskową w tej sprawie. I teraz wszystko od niej zależy. Zobaczymy,  czy przyjmie wniosek Dyrekcji. Jak mówi urzędnik tej instytucji, w protokole ze spotkania uwzględniony zostanie sprzeciw mieszkańców.

Posłuchaj mieszkańców:

Posłuchaj Andrzeja Kollbka:

Jadwiga Kozioł